Chcąc dokonać wszechstronnej oceny działalności firm z branży transportowej (transport samochodowy, spedycja, usługi kurierskie, logistyka), dokonaliśmy po raz kolejny przeglądu wyników finansowych za ostatnie trzy lata możliwie dużej liczby spółek.
Chodziło o otrzymanie możliwie wyczerpującego materiału porównawczego. Wyniki drugiego rankingu TOP 500 napawają optymizmem, bo branża systematycznie zwiększa sprzedaż, a czołówka ma także wyższą rentowność.
Prężne, choć mniej znane
Prezentując wyniki pięciuset największych firm w branży, zestawionych według efektywności gospodarowania, dajemy uczestnikom rynku możliwość dokonania porównań i efekcie dostarczamy narzędzie do poprawy sprawności gospodarowania. Firmy ujęte w zestawieniu uzyskują długofalowo wiarygodność w oczach kontrahentów, niezależnie od takiego czy innego wyniku. Pokazujemy rzeczywisty rozkład sił na rynku, na którego szczycie znajduje się niewielka grupa największych przedsiębiorstw, a jego podstawę stanowi dużo liczebniejsza grupa średnich i małych firm, które w sumie sprzedają nie mniej usług niż potentaci. W grupie małych i średniej wielkości firm jest wiele godnych uwagi, dynamicznie rozwijających się przedsiębiorstw.
Tak duże jak obecnie rozdrobnienie na rynku usług logistycznych będzie jednak nie do utrzymania, gdyż większe firmy szybciej się rozwijają, niż pozostałe. Charakterystyczną cechą analizowanego okresu (rok 2005, porównawczo lata 2003-2005) jest właśnie wzmagająca się walka o udział w rynku w sytuacji, gdy naturalne dążenie do zwiększenia sprzedaży zostało ograniczone przez wzrost konkurencji na rynku po integracji Polski z Unią Europejską (...)
Czas przemian
Dariusz Szumacher – prezes firmy Dartom
Rok 2005 był jednym z najcięższych dla branży transportowej. Wejście Polski do Unii Europejskiej spowodowało obniżenie stawek transportowych i pogorszenie wyników firm działających w tej branży. Przedsiębiorstwa zaczęły się również borykać z nowym problemem, jakim był niedobór kierowców. Bogatsze państwa Wspólnoty zaproponowały bowiem wyższe pensje. Na odzew nie trzeba było długo czekać – kierowcy zaczęli wyjeżdżać do pracy między innymi w Anglii, Holandii i Francji. Nasza firma, tak jak każda inna działająca w tym sektorze, musiała sie nauczyć nowych zasad konkurencji na otwartym rynku unijnym. Z jednej strony powstały zagrożenia ze strony przedsiębiorstw „starej” Europy, z drugiej strony jednak korzystne były dodatkowe możliwości związane ze świadczeniem usług wewnątrz unijnych i związanych z tzw. Dużym kabotażem. Z całą pewnością można powiedzieć, że sposób działania firm transportowych po wejściu naszego kraju do struktur UE uległ diametralnej zmianie. Zniknęły granice i związane z nimi kolejki TIR-ów, a transport można wykonywać szybciej. Spowodowało to konieczność zmiany w systemie zarządzania pojazdami. Słabe wyniki ekonomiczne zmusiły do dokładniejszego przyjrzenia się kosztom w przedsiębiorstwie. Znacznie poprawiono wydajność pracy i ograniczono niepotrzebne wydatki. Z perspektyw dnia dzisiejszego możemy powiedzieć, że polskie firmy transportowe wyszły z dwuletniego kryzysu mocniejsze i mądrzejsze o nowe doświadczenia, które pomagają wykorzystać ich silne strony.
Treść całego artykułu w „Eurologistics”, Maj-Czerwiec nr 3/2007
Powrót