Dartom Sp. z.o.o.
_
www.dartom.com.pl / Pressroom
DARTOM.

Raport ZMPD o transporcie drogowym , Zarżnąć złotą kurę, Eurologistics, styczeń-luty 2007. 2007-04-17

Transport międzynarodowy w Polsce rozwija się bardzo dynamicznie. Tymczasem można odnieść wrażenie, że naszym możnowładcom to... przeszkadza. Nie ulega wątpliwości, że w ostatnich latach polscy transportowcy zaznaczyli się jako aktywni uczestnicy procesów, które wspomogły rozwój całej gospodarki naszego państwa.

Przedsiębiorcy zajmujący się profesjonalnym przewozem drogowym mają swój udział we wszystkich sferach życia gospodarczego, tworząc rzeczywisty i sprawny system swobodnego transportu. W ten sposób promowany przez IRU – Międzynarodową Unię Transportu Drogowego, niezakłócony dostęp do swobodnego przemieszczania dóbr i osób – jako warunek rozwoju gospodarczego we wszystkich krajach – został spełniony również w Polsce – podkreśla Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Skala zjawiska

Może się wydawać, że nasze władze (zarówno centralne jak i lokalne) nie zdają sobie sprawy, jak wielką i potężną branżą jest transport oraz że podejmowanie – często w przedwyborczym pospiechu – pochopne decyzje mogą zachwiać w posadach branżą, z której żyje w naszym kraju, bagatela, 2,5 mln rodzin. Warto podkreślić, że w samym 2005 roku przewieziono w transporcie samochodowym 1079,8 mln ton ładunków, tj. O 12,8 proc. więcej niż w roku 2004. Praca przewozowa wykonywana przy przewozach ładunków była większa o 8,4 proc. W stosunku do 2004 roku, a transport krajowy stanowił, podobnie jak w 2004 roku, 94 proc. ogólnych przewozów ładunków transportem samochodowym oraz 55 proc. ogólnej pracy przewozowej, zaś transport międzynarodowy odpowiednio 6 proc. i 45 proc. Dodatkowo transport drogowy, jako druga branża w budowaniu PKB, nie korzystał z żadnych wymienionych form pomocy ze strony państwa. - Tymczasem pojawia się ostatnio nieuzasadniona tendencja do obarczania transportu winą za „wszelkie zło”: fatalny stan dróg w Polsce, zatłoczenie, tragiczne wypadki. Bez wcześniejszej oceny potencjalnych skutków wprowadza się kolejne zakazy i obostrzenia dla transportu – podkreśla Jan Buczek.

Wyciskanie

Nie można oprzeć się wrażeniu, że rząd robi wszystko, by „zarżnąć kurę znoszącą złote jajka”, a polityka „wyciskania do ostatniej kropli” to jedyny pomysł urzędników związany z transportem. Branża transportowa jest jedną z najbardziej opodatkowanych. Obok Akcyzy paliwowej przewoźnicy zmuszeni są do opłacania lokalnych podatków od środków transportu, opłaty za korzystanie z dróg, za korzystanie ze środowiska, za zezwolenia międzynarodowe, za badani lekarskie i psychotechniczne kierowców. Ponoszą tez dodatkowe, wysokie koszty zezwolenia na przewozy nienormatywne i koszty uzyskania licencji na wykonywanie transportu drogowego. O czym mówimy? W samej Warszawie wpływy do kasy miasta z tytułu opłat wznoszonych w postaci podatków przez przewoźników to około 80 mln zł rocznie! Co w zamian: zły stan infrastruktury drogowej lub jej brak, brak obwodnic miast, okresowe ograniczenia ruchu czy niejasność w interpretowaniu przepisów prawa.- Nie możemy doczekać się reakcji organów państwa, w tym także Ministra Transportu, na zgłaszane przez naszą branżę postulaty, których celem jest zahamowanie spadku konkurencji polskich przewoźników na europejskim rynku transportowym. A tymczasem wyborcze zamieszanie w kraju skutecznie przesłoniło żywotne interesy naszej branży, a więc i rodzinnej gospodarki – mówi Jan Buczek.

Raport

  • Punktem wyjścia do powszechnej dyskusji powinno być porównanie wszelkich aspektów mających wpływ na transport, wspólnie z ekspertami współpracującymi z ZMPD przygotowaliśmy projekt raportu na temat obecnej sytuacji transportu międzynarodowego w Polsce – opowiada Jan Buczek. Raport powinien stać się wstępem do dyskusji o transporcie drogowym, który przerodzi się w wielką debatę na rzecz rodzimego transportu drogowego i pozwoli na wreszcie racjonalne spojrzenia na tę potężną gałąź polskiej gospodarki.

W firmach brakuje kierowców

Andrzej Szymański dyrektor handlowy firmy Dartom

  • Wysokie podatki można udźwignąć (o ile nie są zbyt wysokie), do dziurawych dróg można się przyzwyczaić, ale braku kierowców nie można niczym zastąpić. To jest obecnie największym naszym problemem. Powodem jest oczywiście ich emigracja. Stosunkowo łatwo jest kierowcą jest rozpocząć pracę za granicą, bo są oni przyzwyczajeni do rozłąki z domem, a pracodawcy na Zachodzie pozwalają im na częste wyjazdy do rodzin. Zarobki i standard pracy są i będą w krajach „starej Unii” wyższe, więc wszystko wskazuje na to, że emigracja kierowców nie ustanie. W efekcie w transporcie mamy rynek kierowców. Skutki tego już wkrótce odczują klienci firm transportowych. Będą wyższe ceny, wynikające z konieczności lepszego wynagradzania kierowców, bo tylko w ten sposób można ich zatrzymać w kraju. Trudności potęguje fakt, iż rosnące potrzeby transportowe wymagają zwiększenia liczby pojazdów. Dochodzi do tego, że kupione ciężarówki muszą stać na parkingach, bo nie ma kto prowadzić. Właściciele firm transportowych z konieczności zaczynają spoglądać na wschód i południe, gdzie znajdują kierowców na Ukrainie oraz w Rumunii i Bułgarii. Z tymi pierwszymi można dogadać się po polsku, ale z Rumunami i Bułgarami trudniej. Problem braku kierowców rozwiązałoby obniżenie kosztów pracy, dzięki czemu przy niższych lub takich samych wydatkach na każdego kierowcę można by wypłacać in wyższe wynagrodzenia.

 

 

Marcin Bołtryk
Puls Biznesu

Powrót



 

*Drukuj

| Materiały do pobrania | Mapa serwisu | Polityka prywatności |
projekt i wykonanie: Visual Media