2010-05-07
2010-04-01

"Rodzimi przewoźnicy nie boją się Rosji" Puls Biznesu 2005-06-30Inwestowanie w Rosji obarczone jest ryzykiem. Nie odstrasza to jednak polskich firm TSL, które coraz częściej lokują tam działalność.W opinii ekspertów rynki wschodnie mają najlepsze perspektywy rozwoju. Powoli dostrzegają to firmy zarówno z sektora produkcyjnego i handlowego, jak i usługowego, lokując tam zakłady produkcyjne lub rozwijając sieć handlową. Jednak po kryzysie z lat 90. ubiegłego stulecia, kiedy to zbankrutowało wiele firm opierających swoją działalność na wymianie z Rosją, podejście do tego rynku jest o wiele ostrożniejsze. — Również wydarzenia z ostatnich lat, a nawet miesięcy, pokazujące silną ingerencję aparatu władzy w sfery biznesowe, nie zachęcają do silnego zaangażowania w rynek rosyjski. Są jednak firmy, które niezrażone problemami z powodzeniem prowadzą tam działalność. Dotyczy to także firm transportowych i logistycznych — przekonuje Andrzej Szymański, dyrektor handlowy w spółce Dartom. Mało zezwoleń — Jeśli jednak już uda nam się zdobyć zezwolenie, to czeka nas kolejna niespodzianka — odprawa celna w Rosji. Niestety, rosyjskie urzędy celne działają opieszale i odprawa towarów może się przedłużyć nawet do 4 dni. Oczywiście, nikt nam za to nie zapłaci — podkreśla Andrzej Szymański. Wybierając drogę przez Białoruś, trzeba się liczyć z jeszcze większymi kłopotami. Białoruskie służby celne potrafią zatrzymać samochód na wiele dni, a nawet tygodni bez podania konkretnej przyczyny. Znane są przypadki rekwirowania samochodu z towarem, gdy celnik znajdzie karton niezgłoszonych do odprawy papierosów. A pozytywne aspekty współpracy ze Wschodem? Atrakcyjniejsze niż unijne stawki transportowe i o połowę niższe niż w Polsce ceny paliwa (główny składnik kosztu w usłudze transportowej). — Mimo problemów rynek wschodni to przyszłość. Europejski — nie rośnie już w tak szybkim tempie, zapowiadane są kolejne obciążenia finansowe dla przewoźników drogowych, a silna konkurencja wymusza obniżanie cen. To powoduje, że przedsiębiorstwa szukają nowych rynków. Dlatego właśnie rynek wschodni, nie tylko Rosja, ale też Białoruś i Ukraina, wydaje się dobrym rozwiązaniem — przekonuje Andrzej Szymański. — Nie brakuje polskich firm produkcyjnych, które przenoszą produkcję na Ukrainę. Otwiera to nowe możliwości także dla polskich firm transportowo-logistycznych. Tak ogromne rynki jak Rosja czy Ukraina nie mogą być pomijane w planowaniu strategii rozwoju firm logistycznych. Dlatego już wkrótce zainaugurujemy otwarcie biur na Ukrainie — dodaje Bogdan Augustyniak, dyrektor w spółce Cargo Partner. Bezpieczne rozwiązania — Dlatego zdecydowaliśmy się kilka miesięcy temu na zakup udziałów w jednej z największych rosyjskich firm logistycznych — STS Logistics, choć oddziały w Rosji mamy od kilku lat. Ten sposób rozwijania biznesu na rynku rosyjskim uważamy za bezpieczniejszy. Z drugiej strony, na Ukrainie rozwijamy własne operacje od podstaw i planujemy za jakieś pół roku uruchomienie w Kijowie nowoczesnego magazynu. Nie liczymy przy tym — i w Rosji, i na Ukrainie — na szybkie efekty. Rynek logistyczny jest tam młody, wymaga cierpliwości — uważa Krzysztof Trześniewski, prezes Frans Maas Polska. Jest zainteresowanie Większość firm skupia się na Moskwie, gdzie jest największa koncentracja kapitału i produkcji. Brak zaawansowanych sieci dystrybucyjnych i odległości (czas dostawy z Nowosybirska do Moskwy wynosi 5 dni) zmusił prawie wszystkich producentów i importerów do otwierania powierzchni magazynowych w Moskwie. Przy czym brakuje tu nowoczesnych powierzchni magazynowych (w dalszym ciągu standardem tamtejszych nowych konstrukcji magazynowych jest płyta żelbetowa z gęstą siatką słupów). |








