Dartom Sp. z.o.o.
_
www.dartom.com.pl / Pressroom
DARTOM.

"Rodzimi przewoźnicy nie boją się Rosji" Puls Biznesu 2005-06-30

Inwestowanie w Rosji obarczone jest ryzykiem. Nie odstrasza to jednak polskich firm TSL, które coraz częściej lokują tam działalność.
W opinii ekspertów rynki wschodnie mają najlepsze perspektywy rozwoju. Powoli dostrzegają to firmy zarówno z sektora produkcyjnego i handlowego, jak i usługowego, lokując tam zakłady produkcyjne lub rozwijając sieć handlową.

Jednak po kryzysie z lat 90. ubiegłego stulecia, kiedy to zbankrutowało wiele firm opierających swoją działalność na wymianie z Rosją, podejście do tego rynku jest o wiele ostrożniejsze.

— Również wydarzenia z ostatnich lat, a nawet miesięcy, pokazujące silną ingerencję aparatu władzy w sfery biznesowe, nie zachęcają do silnego zaangażowania w rynek rosyjski. Są jednak firmy, które niezrażone problemami z powodzeniem prowadzą tam działalność. Dotyczy to także firm transportowych i logistycznych — przekonuje Andrzej Szymański, dyrektor handlowy w spółce Dartom.

Mało zezwoleń

Pierwszy duży problem, który jest skuteczną barierą rozwoju usług transportowych pomiędzy UE a Rosją, to brak zezwoleń rosyjskich. Pula dla polskich przedsiębiorstw transportowych jest tak mała, że firmy już na początku roku mają trudności z realizacją usług.

— Jeśli jednak już uda nam się zdobyć zezwolenie, to czeka nas kolejna niespodzianka — odprawa celna w Rosji. Niestety, rosyjskie urzędy celne działają opieszale i odprawa towarów może się przedłużyć nawet do 4 dni. Oczywiście, nikt nam za to nie zapłaci — podkreśla Andrzej Szymański.

Wybierając drogę przez Białoruś, trzeba się liczyć z jeszcze większymi kłopotami. Białoruskie służby celne potrafią zatrzymać samochód na wiele dni, a nawet tygodni bez podania konkretnej przyczyny. Znane są przypadki rekwirowania samochodu z towarem, gdy celnik znajdzie karton niezgłoszonych do odprawy papierosów.

A pozytywne aspekty współpracy ze Wschodem? Atrakcyjniejsze niż unijne stawki transportowe i o połowę niższe niż w Polsce ceny paliwa (główny składnik kosztu w usłudze transportowej).

— Mimo problemów rynek wschodni to przyszłość. Europejski — nie rośnie już w tak szybkim tempie, zapowiadane są kolejne obciążenia finansowe dla przewoźników drogowych, a silna konkurencja wymusza obniżanie cen. To powoduje, że przedsiębiorstwa szukają nowych rynków. Dlatego właśnie rynek wschodni, nie tylko Rosja, ale też Białoruś i Ukraina, wydaje się dobrym rozwiązaniem — przekonuje Andrzej Szymański.

— Nie brakuje polskich firm produkcyjnych, które przenoszą produkcję na Ukrainę. Otwiera to nowe możliwości także dla polskich firm transportowo-logistycznych. Tak ogromne rynki jak Rosja czy Ukraina nie mogą być pomijane w planowaniu strategii rozwoju firm logistycznych. Dlatego już wkrótce zainaugurujemy otwarcie biur na Ukrainie — dodaje Bogdan Augustyniak, dyrektor w spółce Cargo Partner.

Bezpieczne rozwiązania

Bariery administracyjne, korupcja, odmienność regulacji prawnych i obyczajów biznesowych dla wielu firm są progiem nie do przejścia.

— Dlatego zdecydowaliśmy się kilka miesięcy temu na zakup udziałów w jednej z największych rosyjskich firm logistycznych — STS Logistics, choć oddziały w Rosji mamy od kilku lat. Ten sposób rozwijania biznesu na rynku rosyjskim uważamy za bezpieczniejszy. Z drugiej strony, na Ukrainie rozwijamy własne operacje od podstaw i planujemy za jakieś pół roku uruchomienie w Kijowie nowoczesnego magazynu. Nie liczymy przy tym — i w Rosji, i na Ukrainie — na szybkie efekty. Rynek logistyczny jest tam młody, wymaga cierpliwości — uważa Krzysztof Trześniewski, prezes Frans Maas Polska.

Jest zainteresowanie

Mimo wielu trudności i podwyższonego ryzyka inwestowania na Wschodzie atrakcyjność rynku przyciąga międzynarodowe firmy. Na początku tego roku polski oddział Schenkera wdrożył w Rosji projekt obsługi logistycznej dla sieci Metro (Makro Cash and Carry i Real), który obsługiwany jest obecnie przez rosyjski oddział Schenkera. Dzięki temu rozwiązaniu powstaje sieć 20 terminali cross-dockingowych. Utworzone połączenia obejmują europejską część Rosji oraz Ural i zachodnią Syberię. Odbiór oraz dystrybucja w mniejszych miastach będą prowadzone z nowych terminali regionalnych.

Większość firm skupia się na Moskwie, gdzie jest największa koncentracja kapitału i produkcji. Brak zaawansowanych sieci dystrybucyjnych i odległości (czas dostawy z Nowosybirska do Moskwy wynosi 5 dni) zmusił prawie wszystkich producentów i importerów do otwierania powierzchni magazynowych w Moskwie. Przy czym brakuje tu nowoczesnych powierzchni magazynowych (w dalszym ciągu standardem tamtejszych nowych konstrukcji magazynowych jest płyta żelbetowa z gęstą siatką słupów).

Marcin Bołtryk "Puls Biznesu"

Powrót



 

*Drukuj

| Materiały do pobrania | Mapa serwisu | Polityka prywatności |
projekt i wykonanie: Visual Media